Tawerniane Blogi

Lista Blogów

Jeśli chcesz dodać notkę, zaloguj się!

Użytkownik:Merandi
Data rejestracji:03.12.2010 21:40
Ostatnia wizyta:25.01.2012 21:36
Ostatni wpis na blogu:28.12.2010 01:57

Kilka słów o mnie:

Nie mam nic do powiedzenia...

Notatki:

Linkuj!Prolog. Ważne, że idę... Komentarze: 0
Wokół mnie jest trawa, zżółkła i ostra, sucha po miesiącach bez kropli deszczu czy choćby odrobiny mgły. Sięga mi do kolan, splątana utrudnia marsz. Wśród niej kryją się drobne rośliny, chwasty, wrzosy, osty. Łamią się pod moimi butami, wczepiają w spodnie i płaszcz. Kilka większych kolców przebiło się do skóry boleśnie ją raniąc. Muszę iść dalej, nie mogę się zatrzymać z tak błahego powodu. Przede mną długa droga. Skaleczenia opatrzę przed zmrokiem, gdy będę musiała odpocząć. Teraz jednak liczy się tylko marsz. Jak okiem sięgnąć trawy, aż po horyzont, na płaskiej jak blat stołu równinie. Na samej granicy widać tylko linię zszarzałego brązu i żółcieni. Im bliżej mnie, tym wyraźniej widzę plamki jakie tworzą w poszyciu kępy poszczególnych roślin. Brunatne plamy wrzosów, szare łodygi kujących ostów, ciemnozielone gromady pokrzyw. Wszystko otoczone jasnożółtą, wysoką trawą. Wszystkie one szepczą szarpane przez wiatr, wtórując jego zawodzeniom i jękom. Nie ma tu nic prócz bezkresnego stepu urozmaiconego skarłowaciałymi brzozami, groteskowo wykrzywionymi, przypartymi do ziemi przez nigdy nie cichnące wichry. Ich drobne listki, pozłocone przez jesień skarżą się piskliwym krzykiem gdy kolejne podmuchy odrywają je od pobielonych gałązek.
Nade mną niebo powoli ogarnia coraz większe szaleństwo. Wysokie kolumny chmur gnane są na wschód, przez przejmującą chłodem wichurę. Gruby płaszcz, podarty przez ostre kolce i szarpany huraganem wciąż stara się zachować ciepło wydzielane przez moje zmęczone ciało. Tocząca się nade mną batalia ukazuje awangardę tego z czego daleko stąd narodzi się burza, która wychłoszcze spragnioną ziemię strugami lodowatego deszczu. Teraz jednak w powietrzu jest jedynie zapach wilgoci i suchego stepu. Cóż za kontrast. A jednak mieszają się tworząc upajający zapach przestrzeni, wolności, nieskrępowanej sztucznymi prawami cywilizacji.
Wokół mnie jest tylko łąka. Żadnego punktu odniesienia. Niczego, co przerwałoby monotonię mojej wędrówki. Jednak idę dalej. Noga za nogą, krok za krokiem, oddech za oddechem. Idę przed siebie, zmęczona, a zarazem niestrudzona. Jeśli się zatrzymam, upadnę i nie wstanę puki nie odpocznę. Nie wolno mi tego zrobić. Muszę iść dalej. Więc trwam, zawieszona w czasie, ograniczona tylko do kolejnego kroku, kolejnego oddechu. Nie liczę już ich. Nie liczę minut, ani godzin. Mój rytm się wydłużył. Spowolnił. Zespolił ze stepem, który mnie otacza. Ograniczył do mojego ciała i otaczającego go bezkresu. Czuję każdy trzask łamanej butem gałązki. Szelest ocierających się o mnie traw. Ich ruchy poddane wichrowi, targającego także i mną. Wiem, że nie jestem sama. Ukryte głęboko wśród traw są drobne owady, nazywające to miejsce domem, nie znające innego świata, prócz bezkresu równiny. Widzę jak umykają mi spod nóg, a ja staram się uniknąć zmiażdżenia ich. Roje pasikoników skaczą na boki gdy sunę przez wysuszone trawy, pająki kurczowo trzymają się swych nici trącane mym płaszczem, setki innych stworzonek, owadów i nie tylko, stara się przetrwać moje najście. Zapewne pierwszy raz stykają się z humanoidem. Dla nich jestem intruzem. Przejdę, niczym trzęsienie ziemi, zabijając mimo woli dziesiątki nich. A potem, wszystko wróci do normy, jakby mnie nigdy nie było. Jakbym nigdy nie istniała. Niech tak będzie. I na zawsze tak zostanie. Muszę iść dalej.
Nie wiem ile czasu minęło. Jednostajny krajobraz zaczął ciemnieć. Zmierzch. Gdybym mogła zobaczyć słońce bym wiedziała czy idę w dobrym kierunku. Ogrom spiętrzonych, szarych, nabrzmiałych deszczem chmur mnie przytłacza. Zmiażdżyłby mnie gdybym stawiła mu opór. Ja jednak ulegam. Pozwalam mu przeniknąć przeze mnie akceptując fakt, ze jestem zaledwie pyłem na twarzy ziemi, którą on otacza. Nie ma sensu z nim walczyć, tak samo jak nie ma sensu rozpaczanie nad własną śmiertelnością. Szukam miejsca na nocleg, jednak na tym pustkowiu nie ma nic co mogłoby wystarczyć do podtrzymania nawet malutkiego ognia, nie ryzykując pożaru całego łanu wyschniętych roślin. Trudno. Wczołguję się pod karłowatą brzózkę i moszczę w kującej trawie. Zanim zapadną całkowite ciemności muszę opatrzyć rany na nogach. Powoli żuję kawałek twardego suchara. Skaleczenia szczypią niemiłosiernie. Zagryzam kawałkiem sera i popijam wodą. Muszę oszczędzać. Nie wiem kiedy natrafię na jakieś źródło wody. Owijam się szczelnie kocem i płaszczem, z plecakiem pod głową jako poduszką usiłuję zasnąć. Nie jest to łatwe gdy leży się na ziemi, wokół słychać zawodzenia wiatru i szum stepu, a ciałem wyczuwa się ruchy drobnych istot, które akurat teraz zaczęły żerować. Nie lubię gdy coś po mnie chodzi, ani pełza. W mroku tak gęstym, że nawet czubka własnego nosa nie widzę leżałam nasłuchując, czy nic większego od myszy i jaszczurek nie wyszło zapolować na łatwy posiłek. Przytulam do piersi łuk i strzałę, reszta ich spoczywa w kołczanie tkwiącym na moich plecach. Wolę cierpieć niewygody niż dać się zjeść przypadkowemu drapieżnikowi. Nie na wiele się przydadzą w otaczających mnie ciemnościach, jednak zapewniają mi poczucie bezpieczeństwa, którego potrzebuję aby odpocząć i zregenerować siły przed dalszym marszem. Leżę w ciemnościach, usiłując zasnąć. Nie udaje mi się to. Przysypiam na krótko. Tak się przynajmniej mi wydaje. Budzą mnie drobne szelesty. Skrobania. Piski. Niknął jednak w ogłuszającym szumie traw. Głos wiatru ciągle się zmienia. Raz cichnie, raz krzyczy pełen złości, aby przeobrazić to w zawodzący jęk rozdzierający serce. Wsłuchana w tę pieśń zapadam w końcu w czarny, pozbawiony wizji sen. Przy następnym przebudzeniu dostrzegam zarys leżącego przed moją twarzą ramienia łuku. Wciąż jestem zmęczona. Oczy mi się kleją. Ale widzę go. Świta. To znaczy, że muszę wstawać. Nie mogę zwlekać. Muszę iść dalej. Po śniadaniu równie ubogim co kolacja, przeciągam się i tłumiąc ziewnięcie zarzucam plecak na plecy. Czas iść dalej.
Wichura wciąż znęca się nad stepem. Chociaż, może to ona właśnie pozwala wykrzyczeć się spragnionym trawom... Przywołać upragnione deszcze, lub ulżyć cierpieniom czekania na nie. Idę dalej. Czy w dobrym kierunku? Nie wiem. Muszę zaufać doświadczeniu i instynktowi. Nie mogę zaprzątać sobie myśli wątpliwościami. W ciągu niespełna godziny od postoju znów ogarnia mnie pustka. Przeszłość nie istnieje, liczy się tylko chwila obecna. Następny krok. Następny oddech. Rytm w jakim idę. Mój rytm. Rytm mojego serca. Mojej duszy. Krok za krokiem przybliżam się do celu. Co nim jest, nie ma znaczenia. Ważne, że idę.
Dodaj komentarz... Merandi, 28.12.2010 01:57



Linkuj!Wypadało by się przedstawić, więc... Komentarze: 0
Ekhm... ...
... Od czego by tu...
Ok... trochę wody się poleje...
... czyli o wszystkim i o niczym...

....................

Witam, jestem Merandi, prawdziwe imię zdradzam rzadko więc nie obraźcie się za to, że go tu nie wyjawię, przyzwyczajenie...
Tawernę odwiedzam od kilku lat, lecz nigdy nie miałam potrzeby założyć konta. No, aż do teraz.
Uwielbiam kfiatki z sesji i z życia, sama mam ich trochę do zredagowania i wrzucenia na forum:)
Z RPG u mnie króluje WFRP, d&d jest za bardzo matematyczne(awersja, chociaż dziedzinę szanuję) i sztywne, Neuroshimy, Wampira czy czego tam jeszcze nie miałam szczęścia spotkać, a szkoda bo jak czytam na Tawernie czasami o nich to chciałabym dowiedzieć się o nich więcej.
Sama prowadzę czasem sesyjki w wymyślonych przeze mnie światach i systemach, głównie narracyjne (podręczniki do młotka mam od niedawna i kości też) dla rodziny (bracia i siostry cioteczne i stryjeczne (niziołki by się nie powstydziły drzewa genealogicznego)) niestety większość z nas "już nie ma czasu na zabawę w bohaterów" zostałam ja z młodszym bratem, którego szczęśliwie udało mi się nawrócić na drogę fantasy (pomógł Tolkien, łuki, trochę wstrząsów i moja charyzma XD). Nigdy nie byłam na "prawdziwej"(czyt. innej niż moja) sesji, a bardzo bym chciała zagrać i nie kierować wszystkim (moi nawet nie chcieli słyszeć aby ktoś inny prowadził T.T ...Mściłam się zawirowaniami scenariusza jakich by się Final Fantasy nie powstydziło, oraz narracją po której bali się siedzieć po ciemku ]:->). Klimat lubię ponury, świat wypaczony(moim chorym myśleniem), a postacie wielowymiarowe i wszystko musi być komplikacją komplikacji.
Coś takiego jak "od zera do bohatera", "dobro zawsze zwycięża" czy "wszyscy muszą być równi (rasy, profesje)" NIE ISTNIEJĄ! Jeden błąd i jesteś martwy. Heal to nie przyjemne sanatorium w kilka sekund. Wygrywa silniejszy/sprytniejszy. A o równości zapraszam do dyskusji i ostrzegam, że możesz się zrazić lub uznać, że w tej grze każdy ma prawo mieć własne widzi mi się.
Piszę opowiadania, dzieją się głównie w rysach świata Elder Scrolls, którego niecierpię i uwielbiam... Poznałam go na tyle dokładnie, że to co Bethesda mu zrobiła uważam za zbrodnię... ale to temat na osobną książkę... Nazmieniałam troszkę, podkolorowałam i wykrzywiłam Tamriel, jak tylko podniosę sobie poziom moderowania w construction secie to pokażę jak bardzo... ]:->

..........................

Hmmm, zbiór faktów z realnego świata:
- lat 22, kobieta;
-stan: wolny;
-znak zodiaku: Wodnik;
-grupa krwi: 0 rh+;
-zawód: grafik komputerowy (w chwili obecnej niezwiązana z żadnym studio, ale jak tylko rozbuduję portfolio to się może zmienić);
-specjalizacja: gry komputerowe, budowa światów, projektowanie ekwipunku, lokacji, efektów, postaci wszelakich, monstra, potwory i bestie; ulubione klimaty: fantasy (low&high), dark fantasy, postapokaliptyczne światy (atom//szalony człowiek/bóg to nie jedyny czynnik zdolny do doprowadzenia światów do ruiny...), pozostałych nie poznałam na tyle dobrze, aby stwierdzić czy je lubię czy nie;

Miałam zostać ekologiem (WAŻNE: ekologia- nauka badająca relacje i wpływy między organizmami, oraz między organizmami a środowiskiem, w którym żyją, czyli NIE: przywiązywanie się do drzew łańcuchami, oblewanie farbą futer znanych kobiet ani segregowanie śmieci(które i tak trafią na jedno śmietnisko(w większości przypadków))) ale po zapoznaniu się z ospałym, skamieniałym światem polskiej nauki stwierdziłam, że męka przedzierania się przez polskie realia uczelniane aby wylądować w jakimś biurze przy tłumaczeniu chłopom co jest dobre dla nich(i środowiska) nie jest warta funta kłaków.Zdecydowałam się spróbować czegoś o czym zawsze marzyłam: tworzyć światy, jakie inni by mogli później odkrywać i jako, że kocham medium jakim są gry komputerowe, poszłam na grafikę. I tu podziękowania dla przyjaciół z roku, a szczególnie pewnemu mrocznemu wojowi za wsparcie i pociechę^^, nie miałam wiary we własne siły (i góry kasy... wiecie ile takie studia kosztują?!T.T) więc poszłam na policealne studium i teraz mam tytuł technika informatyki ze specjalizacją w grafice, a za pół roku dyplom grafika, planuję dalszą naukę w tym kierunku i może kiedyś w napisach końcowych np. którejś części Wiedźmina/ Dwóch Światów/czegoś-co-jeszcze-nie-powstało zobaczycie moje imię^^ Ważne, że teraz wiem co chcę robić w życiu i dążę do tego aby to zrealizować...

Niedługo przygotuję swojego avatara, czasu teraz nie mam, bo na święta sprzątam...
To tyle na razie. Za dwie godziny zacznie świtać więc pasowało by pójść spać... Jak będę miała trochę wolnego to coś skrobnę więcej(i lepiej) (ta notka powstała tylko dlatego, że musiałam się przedstawić szanownemu forum i prosić o wybaczenie nieobycia w społeczności... jak mówiłam, przyzwyczajenie wynikłe z profesji...), a na razie...

Dobranoc...
Dodaj komentarz... Merandi, 15.12.2010 04:33




wszystkie | karciankowy krąg | planszówkowe pole | m:tg
---
=>
Ghost Stories - recenzja gry planszowej

=>
Dixit Jinx - recenzja gry planszowej

=>
Kupcy i korsarze - recenzja gry planszowej

=>
Zakazana wyspa - recenzja gry planszowej

=>
Bang! - recenzja gry planszowej
Kotoperzyk, Komentarze: 0

=>
Uga Buga - recenzja gry planszowej


forum | sesje rpg | konwenty | blogi | galerie | irc
---
=>
Powrót do planszówek
ardek123, 2012-01-31, Odpowiedzi: 52

=>
Bitewniaki
Targowo.Istore, 2011-06-29, Odpowiedzi: 75

=>
Zombiaki
Matysz, 2009-12-15, Odpowiedzi: 23

=>
Wrażenia
necron1501, 2009-10-23, Odpowiedzi: 4

=>
Magia i Miecz - planszówka wszech czasów i nowe dodatki
Gieferg, 2009-07-30, Odpowiedzi: 49

=>
Bitewniaki i modelarstwo
Solarius Scorch, 2009-07-24, Odpowiedzi: 12



artykuły | nowości | blogi
---
=>
Pędzące Żółwie - recenzja gry
Ostatni: Karolina Pilip, 2012-03-04 13:50:08

=>
Zombie Plague - recenzja gry planszowej
Ostatni: V., 2012-02-25 10:20:21

=>
The Resistance: Agenci Molocha - recenzja
Ostatni: V., 2012-02-14 10:16:13

=>
Dixit, Dixit 2, Dixit Odyssey - recenzja gier
Ostatni: Ragnar, 2012-02-10 08:46:12

=>
Gandalf w LotR TCG
Jarlaxle, Komentarze: 1
Ostatni: Krystian Stańczak, 2012-02-04 15:34:48

=>
Wikingowie - recenzja gry planszowej
Ostatni: MICHAŁ, 2012-01-14 12:16:38

Redakcja | Współpraca | Prawa Autorskie | Reklama
© Tawerna RPG 2000-2012. Pewne prawa zastrzezone. ISSN 1895-0000